Czego boi się 40-latka.

czego boi się 40-latka

Zbliża się wielkimi krokami koniec magicznej trójki w moim życiorysie. Jak się czuję z tym faktem? Zupełnie normalnie, przecież to wiek jak każdy inny. Nie pojawił się przypadkiem. Przeżyłam każdy wspaniały rok i zbliżam się do magicznej 40-tki. Zatem czego boi się 40-latka. Kobieta dojrzała z doświadczeniem życiowym i zawodowym.

Po pierwsze wspomina od czasu do czasu przeszłość. Przecież jeszcze niedawno zaczynałam studia i wkraczałam dopiero w dorosłe życie. A teraz osiągam wiek, który kiedyś wydawał mi się taki odległy. Wszystko tak szybko minęło. Teraz jestem poważną osobą. Mam rodzinę i jestem odpowiedzialna za dwie małe istotki. Spoczywa na mich barkach dużo obowiązków. Muszę myśleć o kwestiach, które kiedyś zupełnie nie zaprzątały mojej głowy.

Zatem przejdźmy do meritum  – czego boi się 40-latka. Ale uwaga nie usłyszycie, że zmarszczek i mijającego czasu. Dla mnie to zupełnie naturalne. Każdego dnia patrzę w lustro i widzę jak się zmieniam. Ale nie tylko ja. Każdej mojej koleżance i koledze tak samo mija czas. A ja nie odbiegam od tych zmian. Patrzymy wzajemnie na siebie i akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy teraz. Czas płynie nieubłaganie dla każdego. Jesteśmy zapracowanymi kobietami. Rodziłyśmy dzieci i nie zawsze nasze ciało powróciło do stanu sprzed lat. Ale to przecież nie jest ważne, jeżeli tylko potrafimy się zaakceptować. Powiedzieć sobie prosto w oczy, że nie jesteśmy w stanie do końca pewnych rzeczy zmienić.

CZEGO BOI SIĘ 40-LATKA

1. Chorób

Boję się zupełnie przyziemnych rzeczy. Przede  wszystkim chorób, które mogą dotknąć zarówno mnie jaki i moją rodzinę. Nie zawsze mamy na to wpływ. Sama przeżyłam w rodzinie chorobą małych dzieci. Wiem co to znaczy na co dzień dla rodziny. Boję się również chorób psychicznych na które zapada coraz więcej osób. Moim zdaniem jest to największe zagrożenie naszej cywilizacji. Chorobę taką trudno wykryć w stadium początkowym. Ludzie obok nas mogą na nią zapaść, a konsekwencje czasami bywają tragiczne. Niektórzy nie radze sobie z problemami świata obecnego. Z samotnością i brakiem samozaparcia do zmian.

 

2. Teroryzmu 

Boję się również czasów jakie nastały. Kiedy nie znasz dnia i godziny, kiedy ktoś nie zechce targnąć się na Twoje życie. Tylko dlatego, że wyznajesz inną religię lub zasady. Że mieszkasz na kontynencie, bez wojen domowych i żyjesz spokojnie. Nie będę jednak rozwijać tego zagadnienia bo to temat rzeka, a przy tym bardzo przykry.

 

3. Narkotyków

Boje się również tego, co czyha na moje dzieci, gdy pójdą do szkoły. Narkotyki, sekty, przestępstwa. Nie jesteśmy w stanie pilnować naszych dzieci 24 godziny na dobę. Poza tym muszą mieć trochę swobody oraz zaufania z naszej strony.

Dlaczego te trzy rzeczy wymieniłam. Ponieważ świat zmierza w bardzo złym kierunku. Ludzie sami dla siebie stają się największym zagrożeniem. Boimy się zaufać drugiej osobie. Strach staje się częścią naszego życia. Ale ja tak nie chcę. Chcę nadal pokoju i miłości. Nie chcę widzieć potencjalnego zagrożenia tylko dlatego, że ktoś jest innego wyznania czy koloru skóry.

Jak możemy temu zaradzić? Niestety nie znam odpowiedzi na to pytanie. Mój sposób to nie dać się zastraszyć. Widzieć w ludziach dobro i żyć tak jak do tej pory. To moje rozwiązanie na ten moment.

A Ty jak radzisz sobie ze strachem wywołanym przez dzisiejsze czasy?

%d bloggers like this: