Drugie dziecko, inne wychowanie.

Drugie dziecko, inne wychowanie

Jako mama dwójki dzieci, wiele trudnych tematów dotyczących macierzyństwa przerobiłam już przy pierwszym maluchu. Mój synek (starszak) był bardzo absorbującym dzieckiem. Do tego nasz brak doświadczenia oraz z góry założony przeze mnie cały scenariusz, jak to wszystko będzie wyglądało.  Oczywiście rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Pewnie też to przerobiłyście. Maluch sam sobie ustalił swój harmonogram dnia i nocy oraz podporządkował sobie wszystkich. Ja nie miałam za wiele do powiedzenia. Po prostu trzeba było stawić czoło trudnościom i zweryfikować swoje założenia. Było ich wiele, ale niestety z większości musiałam zrezygnować. Między innymi z wychowania bez smoczka, stosowania pieluch wielorazowego użytku czy też karmienia wyłącznie piersią.

Jak to miało być?

Oczywiście pięknie wręcz cudownie i sielankowo. A jak było? Zupełnie inaczej. Widząc wcześniej kobiety z niemowlakami na spacerze, wyobrażałam sobie jak to będzie pięknie spacerować z moim maluchem. Jak będzie cudownie karmić, przewijać, bawić się z nim, a gdy będzie spał zajmować się swoimi sprawami. Nic mylnego. Moje dziecko non stop płakało. Jadło co dwie godziny, również w nocy i nienawidziło chodzić na spacery. Jak tylko wkładałam go do wózka i poczuł powiew powietrza zaraz zaczynał się koncert. Taki był i nic z tym zrobić nie mogłam. Jedynie w trakcie jego snu udawało mi się pospacerować.

W czym tkwił problem.

Problemy zaczęły się już na początku. Okazało się, że pokarmu mam mało, a mały jest non stop głodny. Walkę toczyliśmy przez 3 tygodnie. Chodziliśmy na spotkania z doradcą laktacyjnym i w końcu niestety poddaliśmy się. Męczyłam się i ja i mój synek. Przeszliśmy więc na mleko modyfikowane i pojawił się kolejny problem. Nie tolerował mieszanki, którą wybraliśmy. Przez następne 2 miesiące szukaliśmy odpowiedniego mleka, próbując różnych alternatyw. W między czasie wieczorne kolki i pobudki co 2 godziny w nocy zupełnie mnie wykończyły. Gdy tylko pomyślałam o macierzyństwie robiło mi się słabo. Depresja zbliżała się wielkimi krokami. Udało się jednak sytuację opanować po 3 miesiącach, kiedy odkryliśmy, że ma nietolerancję laktozy. Zmiana mleka i całkowita zmiana malucha. Nareszcie odżyłam. Nie myślcie tylko, że potem to już była sielanka. Pojawiało się co rusz, całe multum nowych problemów. Rozwiązań musiałam szukać metodą prób i błędów.

Kiedy zaczęłam się cieszyć macierzyństwem.

Dopiero przy drugim dziecku mogę w pełni cieszyć się macierzyństwem od samego początku. PO prostu wcześniej wszystko było dla mnie nowe i stresujące. Nie wiedziałam jak się w tym wszystkim odnaleźć. Teraz  czuję, że czerpie ogromną satysfakcję z bycia mamą. Dlaczego? Ponieważ mam nad wszystkim kontrolę. Wiem jak reagować w danej sytuacji, ponieważ już raz ją przerobiłam. Nawet jeżeli pojawia się coś zupełnie nowego z czym jeszcze nie miałam do czynienia, wiem co robić lub gdzie szukać pomocy. Kogo pytać i kogo słuchać.

Inne wychowanie, czy inne podejście.

Czasami jednak zastanawiam się czy nie cierpi na tym moja córka. Do wielu kwestii podchodzę z „przymrużeniem oka”. Nie cackam się i nie dmucham non stop na zimne. Zmieniłam zupełnie sposób wychowania.

Co jest tego przyczyną? Czy to, że moje drugie dziecko to dziewczynka. No chyba nie. Czy ja zmieniłam się przez dwa lata diametralnie. Chyba też nie. To doświadczenie jakie zdobyłam przy pierwszym dziecku. Czyli nie do końca zmiana sposobu wychowania, lecz zmiana mojego podejścia. Poza tym teraz jest już dwójka małych dzieci w domu, więc sytuacja  jest zupełnie inna.

Czy każdej mamie jest tak trudno?

Czasami zastanawiam się dlaczego jedne kobiety tak ciężko przechodzą okres niemowlęcy swoich dzieci, innym natomiast przychodzi to z taką łatwością. Czynników jest oczywiście wiele. Zaczynając od temperamentu malucha i jego ewentualnych dolegliwości, a skończywszy na nas mamach, naszej odporności na brak snu czy cierpliwości jaką posiadamy.

Zauważyłam, że teraz jako mama dwójki maluchów potrafię reagować na różne rzeczy szybciej i bardziej skutecznie. Nauczyłam się, że to dziecko steruje naszym życiem w okresie niemowlęcym i w wielu kwestiach musimy na to przystać. Wypracowałam metody jak radzić sobie we wszystkim i nie zwariować.

Jest jednak wiele kwestii, których nadal się uczę. Przede wszystkim cierpliwości. A jak Wam udaje się przezwyciężać trudności macierzyństwa?

  • Często obserwuję u znajomych, że to drugie dziecko wychowuja juz w zupełnie inny sposób i zdecydowanie są mniej zestresowani przy tym;/)

  • Jestem mamą jednego bobasa i popełniłam tyle blędów, że mogłabym napisać o nich książkę:) Mam nadzieję, że z drugim będzie łatwiej:)

  • gin

    Dzieci nie mam, ale z opowieści mojej Mamy wiem, że moja Siostra i ja byłyśmy zupełnie inne. Ja byłam grzeczna, dużo spałam (w nocy tylko w łóżku z Rodzicami, no ale… ;)), ogólnie taka mało absorbująca się udałam 😉 Młoda z kolei (jest 7 lat młodsza ode mnie) wyła non stop przez pierwsze trzy lata – pamiętam. Także inne wychowanie to też kwestia tego, że każde dziecko jest inne, ma inne wymagania i potrzeby. To w końcu mały człowiek, a nie ma dwóch takich samych ludzi 🙂

    • Zgadzam się z Tobą osobowość małych istotek ma również szalenie duży wpływ na sposób wychowania. Sama zauważam duże różnice między moimi dziećmi.

%d bloggers like this: