Frankogedon (CHF)

Frank

Tego, co wczoraj wydarzyło się z kursem szwajcarskiej waluty (CHF), nie spodziewał się nikt. Pomimo wyjaśnień przyczyn takiej decyzji przez szefa Narodowego Banku Szwajcarii, myślę, są również czynniki nieoficjalne, które przyczyniły się do takiej decyzji. Tak czy inaczej nie mamy na to wpływu i zaistniała sytuacja jest faktem.

Sami jesteśmy posiadaczami kredytu we franku i wiemy, że nie trzeba być biegłym fachowcem, żeby wiedzieć, że w tej sytuacji największy problem mają oczywiście wszystkie osoby podobne do nas. Bezpośrednio wiąże się to oczywiście ze zwiększeniem raty kredytu, oraz wartości zaciągniętego kredytu przeliczanego w złotówkach.

Biorąc pod uwagę ten drugi aspekt w wielu przypadkach wartość ta przekracza rynkową wartość kredytowanej nieruchomości. Nie będę pisał o prognozach zachowania się kursu, ponieważ wychodzę z założenia, że jest to jak wróżenie z fusów, co potwierdza dzisiejszy dzień. W tej sytuacji jest to jeszcze trudniejsze nawet w krótkim terminie. Będę starał się raczej pisać o tym, jakie mogą być dalsze przewidywalne konsekwencje takiego stanu rzeczy.

Nasz kłopot może się nie skończyć tylko na wzroście wartości raty kredytu. Gdy tzw. LTV, czyli stosunek wartości kredytu do wartości nieruchomości będzie wyższy niż 100%, bank może się upomnieć o dodatkowe zabezpieczenie. Takie praktyki miały już miejsce, gdy frank gwałtownie się umacniał po 2008 roku. Może się więc okazać, że oprócz wyższej raty, będzie trzeba zmierzyć się z kosztem dodatkowego ubezpieczenia lub wskazania dodatkowej nieruchomości, która będzie zabezpieczała wartość kredytu.

Pomimo, iż posiadam kredyt we franku, nie podzielam pomysłu ingerencji rządu w pomoc co do spłaty zobowiązania w tej walucie. Jednak w trudnej sytuacji, zwiększanie obciążeń klienta przez banki celem zabezpieczenia swojego interesu, jest nie rozsądne, ponieważ to jeszcze bardziej zmniejsza możliwość radzenia sobie kredytobiorców z zadłużeniem.

W tym przypadku to raczej rola Komisji Nadzoru Finansowego, jeżeli oczywiście banki będą uruchamiały takie praktyki. W tym całym zamieszaniu nie należy zapominać o pozytywnej informacji, a mianowicie ponownym obniżeniu stóp procentowych przez SNB do poziomu -0,75. Ujemne stopy oznaczają oczywiście zmniejszenie oprocentowania kredytów, a tym samym raty kredytu, co na pewno w znacznym stopniu zniweluje wzrost wartości CHF.

Efekt ten będzie widoczny jednak dopiero po kilku miesiącach, zaś raty, które zapadają w dniu jutrzejszy, niestety będą już liczone po dużo wyższym kursie. W tej sytuacji jednego, czego odradzam, to gwałtownych ruchów takich jak np. przewalutowania. Ten gorący okres należy odczekać, aż sytuacja na rynku się ustabilizuje i dopiero wtedy podejmować jakiekolwiek decyzje. Dzisiaj dla wielu z nas wydarzyło się bardzo dużo, więc na ten temat na pewno będę pisał często i dzielił się tym, co będzie się działo lub będzie mogło się wydarzyć.

Co do samego mechanizmu dla kredytobiorcy taką sytuację już przerabialiśmy jak wspomniałem we wcześniejszych latach, dlatego może nie będzie to duże pocieszenie, ale przynajmniej psychicznie jesteśmy już do tego przygotowani.

Autor: Mariusz Chodak

%d bloggers like this: