Planowanie, a dzieci – kto wygra.

Planowanie. a dzieci

Ja dobrze zorganizowana

Jestem osobą bardzo dobrze zorganizowaną. Od zawsze miałam wszystko zaplanowane i poukładane. Następnie realizowałam te działania, zarówno w pracy jak i życiu osobistym. Wychodziło mi to świetnie. Czego odzwierciedleniem były słowa uznania wśród znajomych. Nie ukrywali, że zazdroszczą mi takich zdolności i umiejętności. Po części wypływały same z siebie. To była moja natura, po protu lubiłam taki styl życia. Nic nie zapominałam, wiedziałam co i kiedy powinnam zrobić. W ten sposób moje życie było harmonijne.

Oczywiście nie myślcie, że nie było w tym odrobiny spontaniczności. Była jak najbardziej. Zdarzały się również liczne niespodziewane sytuacje, które powodowały, że to co zaplanowałam nie udało się zrealizować. Potrafiłam jednak niezwłocznie przeorganizować i zaplanować wszystko na nowo.

Planowanie, a dzieci.

No i pewnego dnia pojawiły się dzieci. Cudowny moment mojego życia, ale również bardzo trudny. O ile z pierwszym dzieckiem nadal udawało mi się wszystko dobrze zaplanować i zrealizować, o tyle po pojawieniu się drugiej pociechy, moja koncepcja planowania legła w gruzach. Każdy dzień przynosił nową niespodziankę. Nigdy nie wiadomo było, co się wydarzy i jaki będzie to miało wpływ na nasz harmonogram. Oczywiście nie będę tu pisać o etapie niemowlęcym, bo to wkalkulowałam w moje plany. Wiedziałam, że w tym czasie nic nie będzie przewidywalne. Z tym udało mi sobie poradzić.

Wszytko zaczęło się z momentem pójścia starszaka do przedszkola. Wydawało mi się, że mam wszystko zaplanowane Nic bardziej mylnego. Choroby kompletnie rujnowały mój harmonogram działań. Do tego młodsza córka łapiąca wszystko od brata, komplikowała jeszcze bardziej sytuację.

Nie ukrywam doprowadzało mnie to do szału. Nadal sytuacja nie jest opanowana. Non stop próbuje wszytko poukładać, ale zawsze jakiś chochlik czeka za rogiem.  Plany określone z wyprzedzeniem nigdy nie dochodzą do skutku w pierwszym terminie. Dla przykładu wczoraj planowaliśmy jechać na krótki urlop. Bardzo się cieszyłam na tą zmianę otoczenia i odrobinę relaksu. A tu w środę rano okazało się, że mój syn ma katar i zapalenie spojówek. Podczas wizyty u lekarza dowiedzieliśmy się, że po pierwsze jest to zaraźliwe, po drugie nie powinien zbyt długo przebywać na słońcu. No i klapa. Nici z wyjazdu i znowu reorganizacja konieczna. A przy tym moje rozczarowanie nieopisane.

Kolejne plany już mamy w głowie. Pod koniec sierpnia i we wrześniu jesteśmy zaproszeni na dwa wesela. Bardzo się cieszę z tego powodu, ponieważ uwielbiamy z mężem tańczyć. Imprezy są bez dzieci, więc nareszcie będziemy mogli wspólnie odreagować. Ale co z tego, że sobie wszytko zaplanowaliśmy. Nadal nie wiemy co się wydarzy i czy rzeczywiście będziemy mogli jechać.

Plany zawodowe, a dzieci.

Najgorsze są jednak działania zawodowe. Tutaj według mnie zawsze powinno wszystko grać. No i staram się żeby tak było. Rzeczywistość jednak ciągle mnie zaskakuje. Zdaje sobie sprawę, że nie ja jedna borykam się z takimi problemami. Może jednak niektóre z Was potrafią to jakoś ogarnąć, albo chociaż dostosować się do sytuacji. A może nawet się tym tak nie przejmują. Dla mnie jest to ciężki temat i przyznaję, tą bitwę na razie wygrywają moje dzieci.

Łudzę się, że jak podrosną sytuacja się zmieni. Boję się jednak, że to tylko złudzenie. Że pojawią się nowe jeszcze większe problemy. Trochę mi żal tych momentów, kiedy miałam wszytko zapięte na ostatni guzik. Kiedy mogłam zaplanować spotkanie z przyjaciółkami i nigdy nic niespodziewanego nie wypadało.

Planowanie

Czas na spotkania z przyjaciółmi.

Właśnie od roku próbuje się spotkać z moją cudowną koleżanką. Gdy pomyślę, że ona za chwilę urodzi i nie wypijemy wspólnej herbatki, przed tym wielkim momentem, to łzy same mi się cisną do oczu. Oczywiście próbowałyśmy się spotkać już kilka razy. Za każdym razem co wypadało.

Dlaczego to wszytko jest takie trudne do zaplanowania? Dlaczego nie mamy czasu na spotkania towarzyskie? Dlaczego często brakuje nam czasu na realizację planów zawodowych? Jak to wszytko ze sobą pogodzić i znaleźć złoty środek. Ja nieustannie próbuję, ale jak na razie nie udało mi się tego do końca rozwiązań.

Chętnie poznam Waszą opinię na ten temat? A może macie sprawdzone sposoby  jak się z tym uporać?

%d bloggers like this: