Co zrobić kiedy (nas mamy) praca przestaje satysfakcjonować?

Co zrobić kiedy praca przestaje satysfakcjonować?

  1. Uświadomić to sobie,
  2. Postanowić sama przed sobą, że nadszedł czas na  zmiany,
  3. Zacząć te zmiany.

Nic trudnego prawda? Z perspektywy czasu przyznam, że trudnym momentem, było samo uświadomienie sobie sytuacji. Potem wcale nie było łatwiej. Trudnym momentem było również postanowienie, że zmiany jest konieczna oraz sama zmiana. Każdy etap miał jednak zupełnie inny poziom trudności.

 

Uświadom sobie, że obecna praca nie daje Ci satysfakcji.

Czasami zaabsorbowane obowiązkami dnia codziennego, nie mamy czasu na głębsze przemyślenia. Działamy jak roboty i uznajemy, że tak musi być. Nawet ten czas, kiedy pojawia się nasze dziecko na świecie, nie musi być bodźcem do analizy. Z reguły praca schodzi na plan dalszy i nie myślimy o niej. To wydaje się być tak odległy temat. A nim się zorientujemy mija rok i pora wracać. To cała sztuka myśleć dwutorowo: ja i moja pociecha, ja i moja praca.

 

Nadszedł czas na zmiany – praca przestaje satysfakcjonować.

Kiedy ja zdałam sobie z tego sprawę, rozpoczęłam żmudne poszukiwania. Gdzie znajdę odpowiedz na moje pytania:

  • W czym jestem dobra?
  • Jakie są moje mocne strony?
  • Co chciałabym robić?
  • Od czego mam zacząć?

Poszukiwania były długie. Rozpoczęłam od rozmów z bliskimi mi osobami. Były to jednak dobrze wyselekcjonowane osoby. Takie, które są otwarte na zmiany i akceptują je w życiu. Takie, które już same osiągnęły stabilizację zawodową i mogą się podzielić swoimi przemyśleniami.

Oczywiście nie wiedziałam  na wstępie, że do takich osób trzeba się zwrócić o radę. Doszłam do tego po kilku rozmowach z „nie wtajemniczonymi” jak ja to nazywam. Przez chwilę moje skrzydła zostały podcięte. Ale jestem osobą uparcie dążącą do celu. Dlatego nie dałam za wygraną.

 

Czas na działanie

Rozpoczęłam dalsze poszukiwania i trafiłam na hasło Coach. Nie wiedziałam początkowo czym się taka osoba zajmuje. Ale poszperałam i wujek Google dał mi masę odpowiedzi. Potem zaczęłam zastanawiać się, ile to kosztuje i czy mnie na to stać. Rozpiętość cenowa była bardzo duża. Stwierdziłam, że muszę się kierować przede wszystkim swoim instynktem. Postanowiłam, że będę współpracować z tą osobą, która mi przypadnie do gustu.

Znalazłam, a  koszty okazały się bardzo przystępne. Już po kilku minutach rozmowy wiedziałam, że to ona. Stała się moim drogowskazem. Poprowadziła w odpowiedni sposób i otworzyła nowe możliwości. Poczułam się pewna siebie i zaczęłam działać.

Teraz wiem, że była bodźcem do dalszych zmian. Szłam jak burza i sprawdzałam w praktyce kolejne rozwiązania.

Nie było łatwo, ale dzień po dniu odkrywałam coś nowego. A to co w tym wszystkim było najważniejsze to to, że działałam.  Na początku wychodziło kiepsko, ale z czasem ucząc się na swoich błędach, wyciągałam wnioski i wprowadzałam zmiany.

Wypracowałam cały proces i drogę, która pozwoliła mi odkryć swój potencjał i możliwości. Teraz dzielę się nią z innymi kobietami.

Już wkrótce ruszy II edycja mojego kursu MAM(a) ma szansę. Mamy przez 3 tygodniu będą opracowywać swoją osobistą strategię działania, która pozwoli im krok po kroku zrealizować swoje zmiany zawodowe. Wskaże kierunek w którym powinny podążać, aby czas powrotu do pracy nie był okupiony wielkim rozczarowaniem.

TUTAJ można zapisać się na listę oczekujących na kolejną edycję. Będę wdzięczna jeżeli przekaż ten link dalej

Jeżeli natomiast taka forma pracy nie jest dla Ciebie i wolisz działać indywidualnie tu i teraz zapraszam na konsultacje. Teraz specjalna oferta. Więcej znajdziesz w zakładce Oferta.

Do usłyszenia.

%d bloggers like this: