Obalam mity. Karmienie piersią.

Odległy już dla mnie temat. Ale ciągle wywołuje wiele emocji. Zawsze gdy widzę jakiś program na ten temat w TV, mam ochotę podzielić się ze światem moimi przyziemnymi doświadczeniami.

Oczywiście uważam, że karmienie piersią jest cudowne i tworzy wspaniałą więź z dzieckiem. Dodatkowo jest zdrowe i wygodne. Co jednak jeżeli nie możemy karmić piersią. Powodów może być mnóstwo. Zawsze jednak jaki by on nie był, powoduje w nas kobietach poczucie winy. Że nie jesteśmy dobrymi matkami. Tak też było w moim przypadku po urodzeniu pierwszego dziecka.

Chodziłam wcześniej do szkoły rodzenia i przeczytałam kilkanaście różnych poradników. Wszędzie naturalne karmienie było wskazywane jako jedyny dobry sposób na wyżywienie malucha. Dlatego wydawało mi się oczywiste, że tak też będzie w moim przypadku. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się zupełnie inaczej. Mój synek był małym łakomczuszkiem, a ja nie miałam dużo mleka. Zaczęła się walka o napędzenie pokarmu i nauka ssania. Chodziliśmy do doradcy laktacyjnego, ale po każdej wizycie coraz bardziej popadałam w depresję. Wypróbowaliśmy tyle dziwnych metod, że teraz mogę się tylko uśmiechnąć na ich wspomnienie. Jednak nic nie wychodziło. Płakałam i ja i głodny synek. Wreszcie mój mąż (mądry facet nie ma co) powiedział stop. „ Przecież od mleka z butelki nic mu się nie stanie. Koniec tej szopki”. Gdy wreszcie podjęliśmy decyzję o przejściu na mleko modyfikowane, całe negatywne emocje gdzieś uleciały. Poczułam się uzdrowiona. Oczywiście nie ukrywam, że dalej, też nie było łatwo. Zanim dobraliśmy odpowiednie mleko minęło dużo czasu. Synek miał koli i ciągle płakał. O tym jednak napisze szczegółowo w innym poście.

Nikt nie mówi o tym, że czasami może się nie udać karmić dziecka piersią i nie ma w tym nic złego. Można równie wspaniale cieszyć się takim macierzyństwem. Ponieważ gdy mama jest szczęśliwa, dziecko również.

Moja przestroga, nie róbmy niczego na siłę. Po prostu zobaczmy, jaka forma karmienia będzie możliwa i wybierzmy tą z którą będziemy czuły się najlepiej. Nie dajmy się ogłupić tym wszystkim zagorzałym zwolennikom jedynie karmienia piersią. To może nas doprowadzić jedynie do depresji. A gdyby ktoś nam wmawiał, że tylko mleko matki gwarantuje zdrowe dziecko nie wierzmy. To nie jest do końca prawdą. Zdrowie zależy od wielu czynników, między innymi genetycznych. Przykładem nieprawdziwości tego twierdzenia może być mój 4 letni synek. Wychowany na mm jest okazem zdrowia.

Po urodzeniu drugiego dziecka byłam już mądrą, doświadczoną matką. Oczywiście bardzo chciałam poczuć jak to jest karmić piersią. Pokarm był, więc połowa sukcesu za mną. Pojawił się jednak inny problem. Moja córeczka nie potrafiła prawidłowo ssać i strasznie mnie gryzła. Z bólu wyłam. Ale chciałam wytrwać i nauczyć ją prawidłowego chwytania piersi. Niestety nie udawało się. Gdy zaczęłam po tygodniu krwawić podjęłam ponownie decyzję o przejściu na mleko modyfikowano. Nie miałam już jednak wyrzutów sumienia. Po prostu nie udało się, trudno. Tak widocznie musiało być.

Teraz chciałabym dzielić się z Wami tymi doświadczeniem. Pokazać, że można stworzyć bliskość z maluchem nie karmiąc go piersią. Moja rada jest jedna. Słuchajcie samych siebie, ponieważ naturalnie czujecie co jest dla was najlepsze. No i nie bójcie się krytyki ze strony innych. To naprawdę nie ma żadnego znaczenia.

No i pamiętajcie SZCZĘŚLIWA MAMA TO SZCZĘŚLIWE DZIECKO.

%d bloggers like this: