Miejsca które kocham – Toskania

Włochy to kraj prawdziwych cudów. Nie tylko architektonicznych i krajobrazowych, ale również kulinarnych. Kocham ludzi tam mieszkających. Zawsze uśmiechniętych i przyjaznych. Potrafią świetnie spędzać czas całymi rodzinami. Bawią się na ulicach i delektują swoimi wyrobami. Wieczorem słychać śmiechy dobiegające z każdej kamienicy . Gospodynie krzątają się po kuchni przygotowując uroczystą kolację. Potem całe rodziny wspólnie celebrują wieczorne posiłki, poświęcają sobie nawzajem dużo czasu na rozmowę. Piękna tradycja.

Odwiedziłam duże metropolie między innymi Rzym, Wenecję, Mediolan. Byłam również w górach w miasteczku Cavaleze oraz nad morzem Adriatyckim w kurortach, których nazw już nawet nie pamiętam. Oczywiście na mojej mapie nie zabrakło San Marino z szałem zakupowym. Najpiękniejsze jednak okazały się małe miasteczka, które przypadkowo napotkałam podczas podróży samochodem. Te wąskie uliczki, piękne, malownicze kamieniczki i cudownie brzmiący język dookoła. Nie można również nie wspomnieć o cudownych winnicach na zboczach gór , które ciągną się kilometrami. Do tego niebiańskie zapachy i wszechogarniające słońce inspiruje i pobudza.

Jeżeli ktoś jeszcze tam nie trafił musi koniecznie zaplanować sobie w przyszłości podróż w tamte rejony Europy. Gorąco polecam. No i koniecznie wybierzcie się samochodem. Tylko w taki sposób można trafić na prawdziwe perełki.

W tym roku rozpoczynam podróże od wypadu narciarskiego w rejony Val di Fieme. Zatrzymam się jak zawsze w miasteczku Cavalese. Może nie jest szczególnie urokliwym miejscem, ale trasy narciarskie dookoła zadowolą nawet najwybredniejszą osobę. Stopnie trudności tras do wyboru od prościutkich, szerokich, płaskich i długich tras do naprawdę trudnych, gdzie sam widok przyprawia o dreszcze. A na stokach dodatkowo milutkie knajpeczki, zawsze pełne wesołych narciarzy i pysznego jedzonka. Potem zakupy w miejscowym markecie i odpoczynek przy lampce wina w ulubionej pizzerii.

Moim skrytym marzeniem jest wyprawa do cudownego miejsca – Toskania. Tak, zgadza się w tym rejonie jeszcze nie byłam. Zawsze coś wypadało po drodze i niestety trzeba było zrezygnować z wyjazdu. Muszę się koniecznie zmobilizować i zaplanować taki wyjazd może jeszcze w tym roku. Niestety od kiedy pojawiły się moje kochane pociechy nie jest już to takie proste. Zawsze na pierwszym miejscu trzeba brać pod uwagę ich potrzeby. Dodatkowo moja młodsza córeczka nie cierpi jeździć samochodem więc, każdy wyjazd to nerwy i złość. Ale kiedyś na pewno to minie ( to znaczy taką mam nadzieję).

%d bloggers like this: