Wymiana, zamiana, przeróbka. Co chciałabyś w sobie zmienić?

Co chciałabyś w sobie zmienić

Jesteśmy gatunkiem, który jest zawsze niezadowolony ze swojego wyglądu. Czy jesteśmy szczupłe i wysokie, albo niskie i korpulentne, zawsze znajdzie się coś do poprawy. To nas wkurza i często doprowadza do szału. Próbujemy na milion sposobów zmienić ten fakt. Skupiamy się nad tymi myślami codziennie. Niektóre z nas stosują przeróżne sztuczki naturalne, inne sięgają po chemię, a jeszcze inne korzystają z dobrodziejstw chirurgi plastycznej.

O ile dzieje się to bez szkody dla naszego organizmu, jestem to w stanie zaakceptować. Gorzej gdy nasze zabiegi zamiast upiększać powodują spustoszenie w organizmie. Ale to już inna historia. Opowieść na zupełnie inny artykuł dotycząca zaburzeń psychicznych. Takim zagadnieniem nie będę się zajmować, ponieważ nie czuję się w tym temacie kompetentna.

Dlaczego widzimy w sobie tyle wad

Zastanówmy się jednak dlaczego każda z nas widzi w sobie tyle wad. Pomimo tego, że często otoczenie zupełnie ich nie widzi, albo nawet może uznawać je za zaletę. Jesteśmy oryginalne, wyjątkowe i zupełnie inne. Co by było gdyby każdy człowiek tak samo wyglądał. Nuda, nuda jeszcze raz nuda. Zauważcie, że same lubicie różne rzeczy, czasami zupełnie rozbieżne. Tak samo jest z  naszym gustem dotyczącym płci przeciwnej. Ja na przykład lubię mężczyzn wysokich i konkretnych. Co przez to rozumiem? Dobrze zbudowanych, takich przy których ja się czuję malutka i chudziutka. Tak już mam i dlatego moim mężem został ten mężczyzna, a nie inny. Moje koleżanki mają zupełnie inne upodobania. Jedna lubi szczupłych i średniego wzrostu. Inna tylko brunetów, dobrze zbudowanych. Jak widzicie, każda znajdzie swój okaz zainteresowania.

Tak samo wszystko działa w przypadku mężczyzn. I uwierzcie większość których znam, nigdy nie umówiłoby się z wychudzoną modelką, a tym bardziej nie chciałoby takiej kobiety za żonę. Mogą popatrzeć, chwilę popodziwiać, ale na tym koniec.

Moje wady czarno na białym.

Wróćmy teraz do nas i naszych jak nam się wydaje mankamentów. Co chciałabyś w sobie zmienić? Co wymienić, zamienić, a co przerobić. Zacznę od siebie bo w końcu poruszyłam ten temat. Moja koncepcja zmieniała się na przestrzeni lat wraz ze zmianą mojego ciała.

  1. Od zawsze jednak moją bolączką był brzuch. Wydawało mi się, że jest za duży i zawsze chciałam mieć taki jak moje koleżanki, zupełnie płaski. Teraz po urodzeniu dwójki dzieci marzy mi się brzuch z tamtych czasów, kiedy wydawał się nie do zaakceptowania. Czy to nie ironia. Narzekałam, narzekałam to teraz zobaczyłam, że może być gorzej.
  2. O wzroście nie będę wspominać, bo z tym pogodziłam się już dawno temu. Tak naprawdę od 6 klasy szkoły podstawowej nie urosłam ani centymetr. Zakończyłam na 158 cm i tak już zostanie. Z czasem pewnie będzie mniej, bo człowiek podobno kurczy się z wiekiem.
  3. Kiedyś myślałam, że fajnie byłoby mieć takie piękne duże usta. Ale szybko mi przeszło, gdy zobaczyłam jak gwiazdy wstrzykując sobie jakieś cuda z normalnych ust robiły sobie wybryki natury.
  4. Teraz moje wady wynikają bardziej ze zużycia pewnych elementów. Moją bolączką są oczy. Zaczęłam je eksploatować nadmiernie, kiedy podjęłam pierwszą pracę. Siedzenie przed komputerem 8 godzin dało się we znaki. Moje zmęczony oczy z czasem zaczęły szwankować. Okulary stały się codziennością. Przeszkadza mi to głównie uprawiając sport. Zastanawiałam się nad korektą laserową, ale to jest operacja i zawsze jest małe prawdopodobieństwo, że coś pójdzie nie tak. I tak jak z operacjami plastycznymi, będę chciała dobrze, a może wyjść tragicznie. Może kiedyś zmienię zdanie. Na razie strach jest większy, niż chęć poprawy komfortu.

No dobrze takich punktów każda z nas może wymienić wiele. Tak jak wspomniałam wcześniej zawsze z czegoś jesteśmy niezadowolone. A teraz uwaga przeprowadźmy mały test. Spróbuj w ciągu 30 sekund wymieć 10 elementów, które podobają Ci się w Tobie.

No i co masz problem. Każda z nas potrafi wymienić całą listę niedoskonałości, a mało która zastanawia się co ma fajnego.

Moje walory i tego się trzymam.

Oto moja lista zalet:

  • mam duże ładne oczy
  • zdrowe zęby
  • ładny owal twarzy
  • proste i grube włosy
  • piękny dekolt
  • ładny biust
  • zgrabne nogi
  • ładne stopy
  • szczupłe ręce
  • ciemny odcień skóry

Ja z czasem odkrywał, że muszę nauczyć się myśleć w ten sposób. Nie patrzeć co pokazują media. Wysokie mega szczupłe dziewczęta oczywiście są super, ale to nie znaczy, że my musimy wyglądać tak samo. Taki kanon piękna jest wykreowany przez media i nie do końca pokrywa się z rzeczywistością. Każda z nas jest inna i to jest właśnie piękne. Nie musimy upodabniać się do kobiet widzianych w gazetach, aby być prawdziwą pięknością. Najważniejsze to być piękną dla siebie i czuć się z tym dobrze. To wymaga oczywiście ogromnej pracy od nas samych. Nie uczono nas takiego sposobu myślenia. Najwyższy czas zacząć już teraz i próbować przekazać tą wiedzę naszym dzieciom.

Jak pracować nad zmianą myślenia o sobie.

Gdybyś nie wiedziała jak, zachęcam do przeczytania świetnej pozycji Patrycji Załug, którą miałam okazję poznać osobiście. 100 pomysł jak być dla siebie dobrą to przewodnik dla każdej z nas. Dla tych które chcą budować ciepłą i sycącą relację z samą sobą.

Poniżej jeden z pomysłów nr. 35

Za każdym razem kiedy widzisz siebie w szybie czy w lustrze powiedz sobie w myślach coś miłego.

Pokochaj i doceń swój wygląd…

Jestem piękną kobietą.

Z każdym dniem staje się coraz bardziej atrakcyjna.

Uczę się zauważać swoje wewnętrzne piękno, promienność i blask.

A Ty jak oceniasz siebie? Jesteś dla siebie dobra, czy najwyższy czas aby nad tym popracować.

  • Faktycznie łatwiej wymienić to, co złe, ale z tymi zaletami nie poszło mi najgorzej. Ciekawe też jest to, że z czasem niektóre kompleksy znikają. Jako mała dziewczynka i nastolatka nie cierpiałam swoich uszu i marzyłam o operacji plastycznej. Teraz znalazłabym inne rzeczy, które przeszkadzają mi znacznie bardziej. O uszach już praktycznie nie pamiętam…

    • Rzeczywiście z czasem wiele kompleksów znika. Zauważyłam nawet, że jak mi zmarszczek przybywa to inne rzeczy wydają się błahostką.

  • Wymieniłam 3 w 30 sekund. Ale to nie dlatego, że narzekam na cała resztę. Akurat te podobają mi się bardzo. Oczywiście mam kilka mankamentów, ale już dawno przestałam się nimi przejmować. Teraz się tylko śmieje, żeby w przyszłości moje dziecko odziedziczyło po tatusiu te nienajlepsze geny 😉

%d bloggers like this: